Oaza Błotnica obchodzi roczek!

Od lewej: Zenek, Paweł, Filip, Kasia, Monika Lucia; z tyłu Darek ze wspólnoty w Gdyni. (Fot.: archiwum Oazy)

 

5 października 2012 roku, kilka minut po siódmej rano, wyruszali z Nowego Radzica wypełnionym po dach Renault Masterem. Paweł, Monika, Kasia i Filip. A na miejscu, czyli w nowym domu, w Błotnicy k.Kołobrzegu, czekała na nich jeszcze jedna siostra – Lucia ze Słowacji. Tak rozpoczynał się pierwszy dzień Oazy Koinonii Jan Chrzciciel, powołanej do życia dzięki zaproszeniu bp. Edwarda Dajczaka, ordynariusza Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej.

Skąd się wzięli?

 

Każde z nich opuszczało jakąś wspólnotę. Paweł, Kasia i Filip – Oazę w Nowym Radzicu. Monika – Dom Generalny w Valsze (Czechy). Lucia – Oazę w Sklene (Słowacja). Od teraz mieli się stać nową wspólnotą. 

O swoich pierwszych chwilach w Błotnicy opowiadali w opublikowanym przez nas tekście Moniki Wojciechowskiej.

U początków nowej Oazy leżała obecność Koinonii w Słupsku i pierwsze osoby z Koszalina, które do niej wstąpiły. Było też pragnienie miejscowego biskupa, Edwarda Dajczaka, aby w jego diecezji pojawiła się ewangelizująca wspólnota. Koinonia nie jest jedyną taką wspólnotą na tym terenie, ale też miejsce to bardzo potrzebuje świadków Ewangelii.

 

Szukajcie, a znajdziecie!

 

Ksiądz biskup obiecał rozejrzeć się za odpowiednim miejscem do zamieszkania.

Nie było to jednak łatwe. Do tych poszukiwań włączyli się bracia i siostry ze wspólnoty zewnętrznej: Zenek Kufel (Koordynator Regionu Gdynia, i Jurek Zięcik, Koordynator Wspólnoty Lokalnej w Słupsku). Pokonali wspólnie 7000 kilometrów. Obejrzeli ponad 30 różnych miejsc i domów. Niektóre z nich wydawały się obiecujące, inne od razu „skreślono”. I kiedy już wydawało się, że poszukiwania spełzną na niczym…

– Jurek Zięcik powiedział mi o kolejnym miejscu – opowiada Zenek Kufel. Jurek, przecież widzieliśmy już ponad trzydzieści domów! Gdzie ty chcesz mnie jeszcze ciągnąć? 

Jurek opowiedział Zenkowi o Błotnicy i ostatecznie przekonał go, żeby razem wybrali się tam, aby obejrzeć dom. Okazało się, że właściwie nadaje się on do zamieszkania od zaraz. Tylko ile to musi kosztować? – zastanawiał się Zenek. Okazało się, że Fundacja Bp. Czesława Domina, będąca właścicielem zaadaptowanej szkoły w Błotnicy, chce przekazać ją Koinonii Jan Chrzciciel nieodpłatnie! I tak, dzięki życzliwości prezesa fundacji, ks. Wacława Grądalskiego, poszukiwanie domu dla mającej tu zamieszkać wspólnoty zostało uwieńczone sukcesem.

 

Wspólnota po roku

 

A jak po roku mają się mieszkańcy? Czy ich ówczesne oczekiwania i wyobrażenia pokrywają się jakoś z tym, czego doświadczyli w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy?

– Spodziewaliśmy się, że zaczynamy coś, co trzeba powołać do życia i co wcześniej nie istniało mówi o. Paweł Kulicki, Pasterz Oazy Błotnica. W związku z tym wiedzieliśmy, że trzeba będzie podjąć różne prace organizacyjne, zarówno w domu, jak i we wspólnocie. Tych prac było jednak więcej, niż mogliśmy się spodziewać. Ja byłem przyzwyczajony do bardziej stabilnego życia. Teraz mieliśmy po dwa, trzy wyjazdy ewangelizacyjne w tygodniu. Na pierwszy rzut oka przerastało to nas, ale zrobiliśmy, co do nas należało i nikt przez to nie ucierpiał. 

– A ja nie miałam żadnych wyobrażeń – dodaje Monika Wojciechowska, prawa ręka Pawła, odpowiedzialna za funkcjonowanie domu wspólnoty. – Te nasze wyjazdy ewangelizacyjne przeżywam – tak jak wszyscy – zgodnie z tym, co powiedział Paweł: odpowiadamy na istniejące potrzeby, bo jesteśmy tu właśnie po to. 

– Czas ciągle goni nas – mówi jeszcze Paweł -, a że było nas mało, wszędzie jeździliśmy razem, co sprawiało, że nierzadko brakowało czasu na przygotowanie kolejnych zadań, bo nie było drugiej ekipy, która mogłaby to zabezpieczyć. Cierpiało trochę życie wspólnotowe: nie było czasu na naukę, czasem zabrakło drugiej godziny modlitwy osobistej albo chwili odpoczynku  (celibatariusze Koinonii, prócz modlitwy wspólnotowej, mają każdego dnia dwie godziny modlitwy osobistej – jedna rano i jedna po południu. – przyp. red.). 

– Naszym zadaniem jest zbudowanie wspólnoty – dopowiada Monika. Wspólnoty, a więc także relacji i przyjaźni, nie buduje się przez tydzień, ani przez miesiąc, ani – ośmielę się powiedzieć – nawet przez rok. Potrzeba na to tego brakującego czasu. Oczywiście budowaniu wspólnoty sprzyjają wspólne wyjazdy  i wspólna ewangelizacja. Dotyczy to zarówno relacji pomiędzy nami, celibatariuszami, jak i zaprzyjaźniania się z koordynatorami i członkami wspólnoty. Potrzeba jednak również czasu na przebywanie „we wspólnotowym zaciszu”. Świadomie przyjmujemy ten wymagający rytm, rozumiejąc, że na obecnym etapie Pan tego od nas chce. Widać to zresztą również w ilości odwiedzających nas osób. Prawie ciągle są u nas goście, co jest dla nas ogromnym błogosławieństwem.

 

Plany i pierwsze owoce

 

Bracia i siostry z Błotnicy, prócz troski o członków Koinonii, których im powierzono angażują się we współpracę z Diecezjalną Szkołą Nowej Ewangelizacji. Prowadzili rekolekcje wielkopostne. Podejmowali również inne posługi dla konkretnych parafii. Paweł mówi, że nie na wszystkie zaproszenia są w stanie odpowiedzieć, zwłaszcza kiedy na jeden termin zapraszają ich trzy różne osoby. 

Zanosi się, że współpraca ze Szkołą Nowej Ewangelizacji będzie coraz głębsza i bardziej zaplanowana.

– Myślimy o dwóch kursach ewangelizacyjnych dla diecezji, o współpracy podczas przyszłorocznej „Przystani z Jezusem”, i o wieczorach chwały – mówi dalej Paweł. Są to cztery przedsięwzięcia, o których wiemy już teraz, a jeszcze się nie spotkaliśmy, żeby te plany skonkretyzować, więc to pewnie jeszcze nie wszystko. Także nasze wspólnotowe kursy nabierają wymiaru diecezjalnego, np. najbliższy Kurs Filip, bardzo rozreklamowany przez szkołę diecezjalną. 

Tym, co jest źródłem dodatkowej motywacji i co dodaje sił do pracy, jest dla wspólnoty z Błotnicy możliwość oglądania owoców ich posługi. Te owoce to przede wszystkim osoby, które podczas kursów i spotkań odpowiadały na wezwanie Pana do nawrócenia i zmieniały swoje życie. Byli też alkoholicy, których Bóg uwolnił z nałogu i chorzy, którzy odzyskali zdrowie. 

– Widzieliśmy, że w to nasze działanie wchodzi Pan – mówi Paweł – i że to On przemienia życie ludzi. Dużą radością jest dla nas wspólnota w Koszalinie, która liczyła cztery osoby, a w tym roku weszło do niej osiem nowych osób. To całe 200%! [śmiech].

Monika zauważa jeszcze, że ta otwartość ludzi jest proporcjonalna do istniejącej potrzeby Boga. Masz poczucie, że ci ludzie czekali na ciebie – mówi. To daje wielką radość i satysfakcję i jest to takie wsparcie ze strony Pana. Zorganizowaliśmy obóz dla dzieci i nie spodziewaliśmy się, że z naszej liczącej 100 mieszkańców miejscowości weźmie w nim udział aż sześcioro dzieci. Dla nas są to znaki, że jesteśmy na swoim miejscu. 

 

Obchodząc pierwsze urodziny

 

Świętowanie pierwszej rocznicy otwarcia nowej Oazy to okazja do dziękowania Bogu i do cieszenia się tym, co On jeszcze przyniesie. W międzyczasie do Błotnicy został skierowany diakon Paweł Badyna i w ten sposób z piątki wspólnota urosła do sześciorga braci i sióstr.

Na rocznicowe święto przyjechała wspólnota z Nowego radzica czyli, jak o tym mówią i błotniczanie i radziczanie – „wspólnota-matka”. Byli również Lidka i Zenek Kuflowie z Gdyni oraz Aneta i Piotr Chwaliszowie, odpowiedzialni Koinonii w Szczecinie. Nie było akademii. Świętowaliśmy kameralnie i radośnie. I ja tam byłem… dalej znacie.