Przejrzystość

Przejrzystość nie jest bezkrytycznym odzieraniem się z prywatności dla udowodnienia, że nic nie mamy do ukrycia, ale odsłanianiem prawdy o sobie, a także przyjmowaniem braci i sióstr takimi, jacy są, bez stawiania im warunków.

W tym dziale była już mowa o uległości. Tym razem chcemy zatrzymać się przy drugim filarze życia wspólnotowego, a jest nim przejrzystość. Obie te postawy kojarzą się często z naiwnością i słabością, a nierzadko sprowadzają obawę o to, że ktoś może nas wykorzystać, bo ten, kto jest „uległy” i „przejrzysty”, wszystko, co ma, „podaje światu na tacy”. Ponadto, wszyscy wiedzą, że kształtowanie uległości i przejrzystości jest jedną z podstaw funkcjonowania społeczności w rodzaju sekt, więc…

Tymczasem zarówno uległość, jak przejrzystość są postawami wynikającymi z wolności i ze świadomego wyboru. Jeśli są wymuszone, trudno nazywać je w ten sposób. Uległość jest wówczas zniewoleniem, a przejrzystość – pozbawieniem prywatności.

Podobnie jak uległość, również przejrzystość bierze się w naszej wspólnocie z zaufania i ma charakter wzajemny, tak jak przyjaźń. Jest to taka postawa, która wyraża wewnętrzną prawość i wolność od „ciemnych zakamarków” naszego życia. Jan Ewangelista tak o tym pisze: Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu (J 3,21). Na przeciwnym biegunie znajdziemy zachowanie tchórza, który wie, co ma do ukrycia i nie chce się z tym konfrontować: (…) ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków (J 3,19-20).

Koinonia chce przenieść doświadczenie zbawienia, które, jak wierzymy, jest udziałem każdego członka wspólnoty, na wzajemne relacje pomiędzy nami. Skoro uznajemy, że jesteśmy grzesznikami i że wszyscy potrzebujemy miłosierdzia, to nie potrzeba ukrywać się i udawać kogoś, kim się nie jest. Przejrzystość nie jest więc bezkrytycznym odzieraniem się z prywatności dla udowodnienia, że nic nie mamy do ukrycia, ale odsłanianiem prawdy o sobie, a także przyjmowaniem braci i sióstr takimi, jacy są, bez stawiania im warunków.

Przejrzystość moich przyjaciół wobec mnie budzi mój szacunek i delikatność. I wzajemnie. Czy nie o takich więziach marzymy w naszych rodzinach? Czy nie na tym chcielibyśmy opierać relacje małżeńskie i rodzicielskie? Ktoś może powiedzieć, że to pachnie utopią. A może raczej Królestwem Niebieskim? Jeśli wspólnota ma się stawać jednym ciałem, i to ciałem Chrystusa, to powinna mieć kolor Królestwa Bożego i być jego odblaskiem na ziemi.

W naszych Oazach bracia i siostry konsekrowani przekładają postawę przejrzystości na język życia codziennego. Będąc razem, zgadzają się na wzajemną współzależność i nie potrzebują zabezpieczać sobie przestrzeni niedostępnych dla innych. Ufają sobie i uczą się coraz pełniejszej otwartości, stopniowo uwalniając się od podejrzliwości i osądu.
Także wśród członków Wspólnoty Zewnętrznej przejrzystość ma bardzo praktyczny wymiar. Nie jest obowiązkiem ujawniania sobie nawzajem tego, co należy do właściwie rozumianego życia prywatnego, ale stanowi akt bliskości i prawdy pomiędzy nami. Tam, gdzie przejrzystości brakuje, trudno mówić o przyjaźni, a nawet o wolności, ponieważ, jak wiadomo, to właśnie prawda czyni nas wolnymi (por. J 8,32).

Tym, co służy przejrzystości, jest gotowość do dzielenia się: pomysłami, radościami, problemami. Innymi słowy, jest to szeroko rozumiane otwieranie serca wobec braci i sióstr. Kiedy taka postawa stanie się w nas czymś codziennym, naturalne stanie się unikanie tego, co pozostaje niedopowiedziane i co chcemy mieć tylko dla siebie.

Na koniec warto podkreślić, że we wszystkim, a więc i w dążeniu do przejrzystości, należy kierować się roztropnością i sumieniem, a w razie potrzeby zawsze pozostaje możliwość odniesienia się do osób odpowiedzialnych we wspólnocie, które z pewnością pomogą rozpoznać najlepszą i najbezpieczniejszą drogę, aby pozostawać w świetle.