Wielka ewangelizacja Szczecina

Fot.: Piotr Kołodziejski / Radio Szczecin
Fot.: Piotr Kołodziejski / Radio Szczecin

Od 24 do 31 maja członkowie różnych wspólnot i ruchów kościelnych wyruszyli na ewangelizację Szczecina. Byli na placach, w środkach transportu, w szpitalach, ośrodkach dla bezdomnych i w wielu innych miejscach, gdzie na co dzień nie głosi się Ewangelii. Pomysłodawcami tygodnia ewangelizacji w Szczecinie byli Misjonarze Miłosierdzia, a koordynował ją Wydział Duszpasterski Kurii Metropolitalnej w Szczecinie.

– Co Cię najbardziej dotknęło z tego całego tygodnia? – zapytaliśmy Piotra Chwalisza z Koinonii Jan Chrzciciel w Szczecinie.

– Że warto to robić. Przede wszystkim jestem dumny z mojego Kościoła Szczecińsko-Kamieńskiego, że dał mi taką możliwość. Ja się czułem uprzywilejowany. Byłem w tych miejscach wcześniej – kilka miesięcy albo kilka lat wcześniej. Ewangelizowaliśmy tam indywidualnie i wspólnotowo, ale to teraz, to było przedsięwzięcie zakrojone na większą skalę i posiadające większą identyfikację. Była to ewangelizacja w autorytecie Kościoła. Czujesz się w tym bezpieczniej, niż kiedy chodzisz i zaczepiasz ludzi. Uderzyło mnie również, że znajdowały się osoby, z którymi można było dłużej porozmawiać i które się w tej rozmowie potrafiły otworzyć mimo początkowej nieufności. Podchodzili świadkowie Jehowy, podchodzili zielonoświątkowcy, podchodziły osoby zranione…
Oczywiście były rzeczy, które można by dopracować. Lepiej, żeby ewangelizacja nie polegała wyłącznie na zapraszaniu na mszę, jak to się zdarzało niektórym ewangelizatorom. Ale uderzający był zapał młodych ludzi, którzy, chociaż bez większego przygotowania teoretycznego, bo 200 ewangelizatorów uczestniczyło jedynie w dwóch jednodniowych spotkaniach przygotowujących, to pomimo wszystko, oni mieli odwagę wyjść na ulicę i głosić.

– Jakich owoców można się spodziewać Twoim zdaniem?

– Był to jakiś pozytywny ferment w mieście. Ileś osób napewno zostało dotkniętych. Ja brałem udział w ewangelizacji przez cztery dni. Jednego dnia chodziliśmy z siostrą ze wspólnoty w okolicach placu, na którym odbywała się ewangelizacja. Pięć osób, zatrzymało się i porozmawiało z nami, a dwanaście nie było zainteresowanych.

– To niezły wynik.

– Tak. A dodatkowo niektóre z osób, które się nie zatrzymały, przyjęły nasze ulotki z programem ewangelizacji, czyli też nie były zupełnie na nie. Działo się to w sobotę, więc to pewnie też skutek tego, że w weekend ludzie się tak nie spieszą. Niektórzy zatrzymują się choćby grzecznościowo. Mimo wszystko widać na twarzach poruszenie.
Jednym z elementów tej tygodniowej ewangelizacji był „Marsz Światła”. Zaczynaliśmy go grupą kilkudziesięciu osób, a na koniec było nas kilkaset, jeśli nie tysiąc. Ludzie dołączali się po drodze – mówi na koniec Piotr.

Więcej informacji i zdjęć można znaleźć na stronach Radia Szczecin.